Paletkę Róży Golden Sugar kupiłam w internetowej drogerii TopDrogeria, za kwotę ok. 20zł. Była ona wówczas na promocji co mnie bardzo ucieszyło. Paletka firmy Makeup Revolution, zawiera sześć róży. TAK róży, według producenta są to róże, jednak ja nie mogę do końca się z tym zgodzić. Dwa pierwsze, zwłaszcza ten jasny u góry nadają się bardziej jako produkt rozświetlający niż jako róż, również dwa ostatnie brązy oraz metalicznym brąz wpadający w pomarańcz nie sprzwdzają się idealnie w roli różu do policzków, prędzej użyłabym ich jako bronzery. Paletka wygląda jak większość paletek z tej firmy. Płaskie, czarne, plastikowe opakowanie. Nie wątpliwym plusem jest duże lusterko, umieszczone na całej długości górnej części. Jeśli chodzi o minus opakowania - jest taki jak we wszystkich opakowaniach tej firmy - Bardzo szybko i brzydko rysująca się powierzchnia. Jedynym wyjściem z tej sytuacji jest trzymanie paletki w papierowym kartoniku, jednak uważam to za bezsensowne. Inny minus opakowania to trudności z jego otworzeniem, bardzo często zastanawiam się " czy tym razem złamie paznokcie ".
ZAWARTOŚĆ:
Wszystkie róże są prasowane. Cztery pierwsze sa bardzo błyszczące i maja bardzo dużo drobinek. Tak jak wspomniałam, pierwszy z nich idealnie nadaje się do rozświetlenia twarzy. Niestety nie mają one poszczególnych nazw i ciężko jest mi o nich pisać. Z tej czwórki najbardziej podoba mi się róż w prawym górnym rogu. Jest bardzo subtelny i orzeźwia wygląd twarzy nadając jej wiele świeżości.
Jeśli chodzi o te cztery po stronie prawej, to po dwa ostatnie zdarza mi się sięgać najczęściej, jednak nie używam ich jako róży tylko jako bronzery. Nie wątpliwym plusem paletki jest jej różnorodnosc jeśli chodzi o kolory oraz pigmentacja. Polecam nakładanie ich pędzlem przeznaczonym do tego produktu, aby nie zrobić sobie plam na policzkach. Wykończenia róży nie każdemu przypadną do gustu. Jeśli nie przepadasz za nadmiernym błyskiem, to ta paletka nie będzie dla Ciebie.
Cena jest bardzo korzystna, zwłaszcza, że jak widzicie paletka zawiera aż 6 odcieni. Co ciekawe, moim zdaniem idealnie sprawdzą się one również jako cienie do powiek! Zwłaszcza te metaliczne.
Zapraszam na filmik z moimi zakupami z Top Drogerii :D
Jakiś czas temu pokazywałam wam moje totalne must have, którym były pomadki od Kylie Cosmetics. Moje "marzenie" się spełniło, nawet z nawiązką, gdyż w poprzednim miesiącu kiedy zamawiałam matowe Lip Kits wyszły nowe produkty od Kylie, a mianowicie błyszczyki. Udało mi się zamówić je wszystkie, co wbrew pozorom nie było takie proste. Od jakiegoś czasu Kylie informuje o sprzedaży swoich produktów wyłącznie na jej aplikacji, co oczywiście jest płatną opcją. Mi udało się dowiedzieć kiedy odbywa się kolejna sprzedaż i fartem kupiłam wszystkie kolorki. W ofercie znajdują się trzy odcienie błyszczyków:
So Cute
Literally
Like
Wszystkie są w odcieniach nude. Z tego co widziałam kolor Like i Literally pasują do większości odcieni skóry. Kolor So Cute - uwielbiany przez Kylie i masę innych osób, mnie totalnie nie przypadł do gustu. Uważam, że bardzo brzydko wygląda przy ciemnej skórze. Pierwszy "rzut" różni się troszeczkę od tego podczas, którego ja zamówiłam swoje błyszczyki. W pierwszej wersji pędzelki były zbyt długie, co powodowało ich niszczenie podczas wkładania do opakowania.
Jeśli chodzi o ulepszony pędzelek, to ja jestem naprawdę bardzo zadowolona, nie miałam wcześniej błyszczyka z takim pędzelkiem. Poniżej znajdziesz zdjęcie na, którym widać jego "inność". Być może, zauważyłaś, że błyszczyki nie są moim ulubionym produktem kosmetycznym. Bardzo często to powtarzam. Mam jeden ukochany z Benefit Cosmetics, na te zdecydowałam się z ciekawości. Jestem bardzo zaskoczona! Naprawdę nie spodziewałam się, że tak mi się spodobają. Byłam wręcz przekonana, że po prostu je przetestuje a następnie sprzedam ( tak jest w przypadku koloru So Cute). Odcień Like używam naprawdę często.
Cena to 15$ za sztukę, w porównaniu z kosmetykami firm takich jak MAC, Benefit, Too Faced, Clinique, the Balm czy nawet Sephora, to cena jest podobna. Jest natomiast wyższa od przeciętnych błyszczyków firm takich jak MUR, Sleek czy NYX. Należy jednak pamiętać o przesyłce, które kosztuje kolejne 15$. W związku z dużym kosztem przesyłki polecam zakup większej ilości produktów lub po prostu kup błyszczyki razem z koleżanką, aby rozłożyć koszty przesyłki, które są równowartością drugiego produktu.
Jeśli zdecydujesz się na zakup kosmetyków Kylie Cosmetics na portalach typu Vinte, Allegro, Szafa czy OLX pamiętaj o tym, aby zapytać o dołączony do każdego zamówienia wydruk lub/oraz o zrzut ekranu emaila, który dostaje każda osoba, zaraz po złożeniu zamówienia. Wtedy będziesz miała pewność, że produkt jest oryginalny. Od jakiegoś czasu kosmetyki tej firmy są podrabiane a nie chcesz wydać pieniędzy na pomadkę/błyszczyk niewiadomego pochodzenia, który prawdopodobnie nie przeszedł żadnych testów - tak jak się to dzieje właśnie w przypadku podróbek.
Z tego co wiem na chwilę obecną podrabiane są jedynie pomadki w płynie, więc błyszczyki i pomadki matowe jeszcze przez jakiś czas możesz kupować bez obaw na wyżej wymienionych portalach, aczkolwiek ja na Twoim miejscu mimo wszystko zapytałabym o potwierdzenie oryginalności produktu.
Powyżej widzisz swatche wszystkich trzech produktów. Nie da się zaprzeczyć, że pigmentacja jest niesamowita. Osobiście nie miałam nigdy błyszczyków o tak silnej pigmentacji. Dzięki wygodnemu pędzelkowi aplikacja jest bardzo przyjemna. Produkt jest gęsty, aczkolwiek nie skleja ust jak np. błyszczyki firmy MUR za którymi bardzo nie przepadam. Jeden z największych minusów zarówno tych jak i wszystkich innych błyszczyków to - przyklejanie się włosów do ust. Nie znoszę tego, jednak chyba niemożliwe będzie nawet w przyszłości pozbycie się tego mankamentu z tych kosmetyków.
Po za pięknymi kolorami, idealną konsystencją i pigmentacją, błyszczyki od Kylie mają jeszcze dwa plusy, których można było by się obejść. Pierwszy z nich to przepiękny słodki zapach a drugi niesamowita dbałość o szczegóły jeśli chodzi o opakowanie. Jest proste, bez jakiś dodatkowych "efektów" specjalnych jednak dużo bardziej podoba mi się taka prostota niż minimalizm, ktory towarzyszy opakowaniom produktów MAC.
(Like)
Osobiście jestem bardzo zadowolona z tych produktów. Tak jak wspominałam odcień Like jest moim ulubionym i naprawdę często go noszę! Nie żałuję zakupu. Bardzo chciałam przetestować wszystkie trzy i podzielić się z wami moją opinią na ten temat. Like oraz Literally polecam z całego serca, So Cute nie przypadł mi do gustu, ale jeśli lubisz jasne kolorki to być może Tobie się spodoba.
Gdy pierwszy raz nałożyłam Literally na usta bylam przerażona bo pojawiły się takie koszmarne smugi. Jednak po chwili kolor wyrównał się na całej powierzchni ust i wtedy już byłam ZAKOCHANA!
Czy ok. 60zł to dużo za błyszczyk? Przy takiej jakości moim zdaniem nie. Wolę posiadać w kosmetyczce jeden błyszczyk za taką kwotę, który spełni moje oczekiwania w 90% niż 6 błyszczyków po 10zł, które będą leżały w szufladzie nie używane. Jakie jest Twoje zdanie na ten temat?
Jeśli chcesz jak błyszczyki prezentują się "na żywo" to zapraszam na filmik:)
Tę cudowną paletkę kupiłam tuż po świętach pod wpływem emocji na wspaniałych wyprzedażach w perfumerii Sephora. Kupiłam kilka rzeczy, jedną z nich mogłaś zobaczyć wcześniej na moim blogu (paletka Wonderful Dreams). Tym razem chciałam pokazać Ci paletkę Wishes Come True, którą zakupiłam za 25zł na promocji -50%. Wciąż znajdziesz taką na allegro w równie niskiej cenie! Kiedy zobaczyłam to cudne różowe opakowanie nie musiałam się długo zastanawiać. Czy żałuję? Nie. Tak jak wspominałam w poprzednim poście moje całe zamówienie, które zawierało 3 paletki zapłaciłam 35zł (wykorzytsałam kartę rabatową która wygrałam na DC). Tak więc za tę cenę nie ma co żałować. Głównym bodźcem jaki przekonał mnie do zakupu tej słodkiej paletki to przede wszystkim opakowanie! Tak jak w przypadku tej mniejszej paletki, i tu na próżno szukać informacji o daty przydatności. Paletka została wykonana w Chinach, jak większość produktów, które nas otaczają. Jeśli chodzi o jakość samego opakowania to jestem bardzo zadowolona. Opakowanie wykonane z grubej tektury, moim zdaniem dobrej jakości. Jak same możecie zauważyć walory estetyczne tej kolekcji są na naprawdę wysokim poziomie.
Co wchodzi w skład tej słodkiej paletki?
- 6 cieni do powiek
- róż
- 2 rozświetlacze
Od producenta:
"Twoje życzenia są spełnione!
Ta wielozadaniowa paleta skrywa w sobie subtelne i świetliste odcienie, dzięki którym stawisz czoła oszronionej zimie!
Do jakiego rodzaju makijażu?
- Paleta do makijażu oczu i cery, aby uzyskać rozświetlony look glamour.
- Cienie do powiek pogłębią Twoje spojrzenie, a świeży róż i rozświetlacze podkreślą piękno cery, jak po spacerze na świeżym powietrzu.
Jak używać?
W jednej palecie idealny zestaw kolorów do makijażu oczu i policzków."
W paletce znajdują się trzy matowe cienie, które nie do końca mnie zachwyciły.
Take a Selfie - Ten cieni totalnie nie przypadł mi do gustu.
Cafe Latte - Ten ciepły brąz jest najciekawszym odcieniem jeśli chodzi o te trzy matty, nie jest on mi niezbędny, nie jest nie powtarzalny, ale na tle dwóch pozostałych cieni wypada najlepiej.
Creamy Cashmere - Jest on jasny i delikatny, nadaje się tylko jako cień bazowy, jest jednak prawie niewidoczny. Być może z pomocą przyszła by tu jakaś dobra baza.
Tak jak już wcześniej wspominałam paletka posiada sześć cieni. Pozostałe trzy są błyszczące.
Friday Night - Cudny śliwkowo filetowy cień o super pigmentacji!
Scented Candle - Świetnie na pigmentowany, przepięknie się mieni! Idealny cień w ciepłym kolorze złota, myślę, że najciekawszy w tej paletce.
Pretty Peartls - Idealny do wewnętrznego kącika
No i na koniec trzy produkty, ktorych testu byłam ciekawa najbardziej.
Róż Feeling Pretty - Jego pigmentacja mnie zadowala, nie jest zbyt intensywny, nie pozostawia nie przyjemnych dla oka plam na skórze. Jednak kolor ten jest zbyt cukierkowy.
Gdybym miała decydować się na róż osobno na pewno bym go nie kupiła.
Rozświetlacz Nighttime Glow - Ma szampański odcień jest lekko kremowy. To właśnie ten jaśniejszy rozświetlacz bardziej przypadł mi do gustu, pięknie się mieni i długo utrzymuje.
Rozświetlacz Midnight Magnificence - Idealna nazwa dla tego złocistego produktu. Pigmentacja jak najbardziej na TAK, kolor miał być złocisty jest jednak dosć pomarańczowy, sama nie wiem do końca co o nim sądzić.
Tak już mogłyście zauważyć, uległam poświątecznym promocją w perfumerii Sephora. Na paletkę Wonderful dreams czaiłam się już wcześniej, kosztowała wtedy 39.90zł. Tuż po świętach została przeceniona o 50%. Kiedy zobaczyłam ją w tak niskiej cenie (19.90) musiałam ją kupić. Byłam niesamowicie ciekawa tej paletki. Czytałam sporo opinii na jej temat, niektóre pochlebne inne trochę mniej, mimo to zdecydowałam się na zakup. Czy żałuje? Zdecydowanie nie. Za moje całe zamówienie, które zawierało 3 paletki zapłaciłam 35zł (wykorzytsałam kartę rabatową która wygrałam na DC) , tak wiec nie mogłam jej nie kupić. Jest ona naprawdę przepiękna, pokochałam ją od pierwszego wejrzenia. Być może niektóre z was zauważyły już moja słabość do pięknych kosmetyków. Co przekonało mnie do zakupu tej paletki? Zdecydowanie wygląd i nie będę tego ukrywać. Nie brak mi cieni, a i kolory te nie są mi nie zbędne, mimo to bardzo się cieszę z zakupu Wonderful Dreams. Idealnie wpasowuje się w moją kolekcje i będzie pięknie zdobić kącik kosmetyczny.
Oczywiście jak zawsze przesyłka przyszła bardzo szybko, kosmetyki ładnie zabezpieczone, aby nic im się nie stało. Moje pierwsze wrażenie? Kiedy zobaczyłam paletkę Wonderful Dreams byłam nieco zaskoczona. Spodziewałam się, że będzie większa. Spokojnie mieści się na dłoni. Paletka zawiera 8 cieni, każdy z nich ma wagę 0,7g. W skład wchodzą 4 cienie matowe oraz 4 cienie perłowe. Opakowanie wykonane zostało z wysokiej jakości tektury, wątpię aby szybko się zepsuło. Tak jak wspominałam paletka jest nie wielka, nie uważam tego za wadę, wręcz przeciwnie, zmieści się ona bez problemu do Twojej małej torebki, i będziesz mogła ją zawsze mieć przy sobie.
Po jakim czasie produkt traci ważność? Tej informacji nie umieszczono ani na opakowaniu paletki ani na plastikowym pudełeczku. Została wyprodukowana w Chinach.
Co mówi producent :
"Odkryj baśniowy świat… …
Z magiczną paletą, która skrywa 8 cieni do powiek w delikatnych i zniewalających kolorach. Kompozycje ciepłych i naturalnych odcieni, intensywnie nasyconych pigmentami z matowym i opalizującym wykończeniem, aby jak za dotknięciem różdżki wyczarować zniewalający look.
Do jakiego rodzaju makijażu?
Efekt matowy lub opalizowany, aby wykonać makijaż „na miarę”:
- Przy naturalnym makijażu stosuj jasne odcienie matowe i połącz je z odcieniami opalizowanymi, aby dodać odrobinę wyrafinowania.
- Przy makijażu wieczorowym, odważ się na ciemniejsze kolory, mieszaj je, aby wykreować intensywny look.
Plusy:
- Paleta do makijażu oczu z 8 matowymi i opalizowanymi cieniami do powiek, które w naturalny sposób upiększą spojrzenie.
- Zestaw łatwych w noszeniu i uniwersalnych kolorów: od "nude" po intensywny brąz, aby wykreować modny i wyrafinowany look.
Jak używać?
- Paleta w idealnym formacie, aby mieć ją zawsze przy sobie! "
Chantilly lace - Delikaty bardzo jasny odcień. Idealny do wewnętrznego kącika oka. Nie przypadł mi do gustu. Jest to cień, który najmniej mi się spodobał.
Marron glace - Matowy brąz, dużo jaśniej prezentuje się na skórze, średnio na pigmentowany.
Crystal ball - Sebro z dodatkiem błękitu, perłowy cień, który pokochałam, jest nieco transparentny.
Soft cookie - Jasny Matowy cień. Jest IDEALNY! Sprawdzi się jako kolor bazowy od codziennego makijażu.
Toasted almond - Kolejny perłowy cień, który mnie oczarował. Chłodny odcień złota z odrobiną srebra.
Pretty sunrise - Perłowy złoty cień, bardzo ciepły kolor. Mój ulubiony odcień z tej paletki. Pięknie się błyszczy i jego pigmentacja też jest świetna.
Hot cocoa - Ciemny matowy kolor. Dobrze na pigmentowany.
To właśnie do odcieni matowych mam słabość jednak w tym wypadku pokochałam te perłowe. Pigmentacje nie jest taka jakiej się spodziewałam, jeśli chodzi o maty jestem zawiedziona, ciemne kolorki na oku wyglądają zbyt podobnie. Perłowe cienie spełniają moje oczekiwania. Moim ulubionym kolorkiem okazał się odcień "Pretty sunrise"- Idealny złoty odcień, mieniący się i świetnie na pigmentowany. Kolory są na pewno idealne na co dzień. Paletka sprawdzi się u osób początkujących takich jak ja, jednak wątpię, aby był to niezbędnik dla profesjonalistek. Na pewno nie jest to paletka niezbędna w Twojej kosmetyczce, jednak za niecałe 20zł warto ją nabyć.
Kosmetyczne szaleństwo - czyli Kosti na wyprzedażach. Wszystkie produkty, które widzicie poniżej (prócz naszyjnika zdjęcie 1, i pisaka zdjęcie ostatnie), znajdują się obecnie na promocji. Cena większości produktów nie przekracza 2zł. Na pierwszym promocja w H&M czyli lakiery chusteczki + mój mały fioletowy kosmos. Na drugim zdjęciu również drobiazgi z H&M - maseczki i zestaw lakierów. Słyszałam, że znajdziecie też tam okulary po 2zł jednak ja takowych nie widziałam. Promocje w H&M są teraz naprawdę szalone zwłaszcza jeśli chodzi o dział kosmetyczny. Prawie wszystko jest po 2zł. Lakierów jest napraaaaaawde wiele i każda z was na pewno znajdzie kolor dla siebie :)
Kolejna promocja właśnie się zaczeła w drogerii Natura. Po raz kolejny -40%. Uwielbiam tę promocje. Zdobycze z poprzedniej promocji pokazywałam wam już wcześniej (KLIK). Ponownie postawiłam na kosmetyki Essence i tym razem również na nowości czyli W7. Na pewno coś ze zdjęcia poniżej znajdzie się w następnym rozdaniu :) Co zobaczyłabyś w nim najchętniej? Koniecznie daj znać, aby pomóc mi wybrać nagrodę :)
Promocja w mojej ulubionej perfumerii Sephora. W tej chwili wiele produktów jest przecenionych o nawet -50%. Do Sephory weszłam tylko na chwilę. Miałam w portfelu kartę podarunkową o wartości 50zł, którą wygrałam na portalu DC, i wykorzystałam ją na trzy produkty z promocji. Dwa lakiery OPI i cień do powiek z Benefita. - Za całość zapłaciłam 23zł Deal życia :)
Promocja na Allepaznokcie obejmuje szeroką gamę lakierów w cenach już od 2zł. Kolory są naprawdę piękne. Polecam wam tę stronkę zwłaszcza teraz kiedy promocje sięgają nawet do -70%. Warto przejrzeć a może akurat znajdziesz swój wymarzony odcień :)
Cudowne pomadki firmy Essense z kolekcji The Nudes. Pomadki kupiłam w drogerii Natura na promocji -40% wiec za sztukę płaciłam ok. 6zl (cena regularna ok. 10zl). Prócz pomadek w kolekcjo The Nudes znajdziecie rownież lakiery, kredki i cienie. Postawiłam na te neutralne i jasne kolorki. W swojej kolekcji posiadam pomadki:
01 wearing only a smile
02 porcelain doll
03 come naturally
Moim faworytem zdecydowanie stała się pomadk 03 come naturally, jest ona połączeniem fioletu z jasnym różem. Wszystkie przypadły mi do gustu. Wszystkie nadają się na co dzień. Pomadke 01 wearing only a smile używam tylko z kredką do wykonania efektu ombre. Nie zadowala mnie "samotnie". W połączeniu z kredka 06 Satin mauve (również essence). Jak wam się podoba ta nudziakowa wersja pomadek? Jeśli chodzi o opakowania sa takie same jak w wersji podstawowej z tym, że mają inny kolor. Matowy baaardzo podobny do odcienia znajdującego się wewnątrz. Pudełeczka są solidnie wykonane, zamykają się na zatrzask. Pomadki totalnie skradły mi serce, i jestem przekonana, że nie jedna z was by je pokochała. Na szczęście są one łatwo dostępne i każda z nas może łatwo nabyć sobie jedną (lub 5 ha ha ).
Od Producenta:
"Nude trend także na ustach. nasze bestsellery teraz w odcieniach nude – delikatny nude, beż, lekki róż, mocha i brąz. lekka i kremowa formuła pozostawia przyjemne wrażenie na ustach. pomadka jest trwała - podkreśli naturalne piękno każdej dziewczyny."
Konsystencja jest bardzo kremowa, łato się je aplikuje na usta. Pomadki utrzymują się do 2 godzin. W połączeniu z kredką do 3 godzin. Na skórze wyglądają ciemniej niż na ustach. Są one przyzwoicie na pigmentowane. Najjaśniejsza pomadka jest bardzo blada, w połączeniu z ciemniejszą konturówką wygląda idealnie tworząc efekt ombre. Pomadki 02 i 03 wyglądają wspaniale bez wspomagania konturówkami.
Orzeźwiający napój na ciepłe wiosenne i letnie poranki czy popołudnia. Bomba witaminowa zawarta w jednej butelce. Przeraża Cię ilość zielonych liści? Dodaj owoce i koktajl nabierze zupełnie innych smaków. Odrobina lodu sprawi, że zrobisz swój własny napój, którym nie pogardziły by znane stoiska z zdrowymi przekąskami. Jarmuż ma charakterystyczny smak, który nie każdemu przypadnie do gustu, możesz zastąpić go szpinakiem, selerem naciowym lub innym zdrowym "zielskiem". Kiwi idealnie pasuje do wszystkich zielonych napojów, idealna jest również cytryna. Owoce możesz dowolnie mieszać. Dodaj też trochę oliwy, lub miodu jeśli chcesz trochę osłodzić swój napój. Unikaj cukru, lepiej dodaj banana lub borówki.
Składniki:
- 3 Garści Jarmużu,
- Natka pietruszki,
-Banan,
- Pomarańcza,
- Kiwi,
- Kilka kostek lodu,
- Pół szklanki wody,
Koktajl najlepiej smakuje w pięknej oprawie! Wlej go do kieliszka lub zabierz do pracy w pięknej butelce. Nie przelewaj do plastikowych butelkach po wodzie czy soku. Wiem co mówię, "Green Power" smakuje najlepiej w ładnej butelce, kieliszku lub pięknej szklance. Takie elementy jak chociażby ładny długopis, szklanka czy butelka sprawiają, że Twój dzień a nawet życie staje się milsze. Zwracaj uwagę na małe rzeczy, które sprawią Ci przyjemność, bez względu na to co sądzą o tym inni. Ty masz być SZCZĘŚLIWA, więc wybieraj rzeczy ładne i sprzyjające twojemu dobremu samopoczuciu.Podobne butelki znajdziecie na MyEQUA.
Paletka "Give Them Nightmares", jest jednym z moich pierwszych produktów firmy Makeup Revolution. Mają oni niezliczoną ilość paletek w różnych kształtach i wariantach kolorystycznych. Ciężko było wybrać tę odpowiednią. Gdybym nie przemyślała tej decyzji pewnie kupiłabym jakąś w odcieniach Nude, których mają pod dostatkiem, od małych poprzez średnie i ogromne palety mieszczące kilkadziesiąt cieni. Zdecydowałam się wiec zakupić paletkę a kolorach odważniejszych niż dotychczas. Na pewno przyda się do niejednego wieczorowego makijażu, ale nie tylko. Kupiłam ją na stronie ekobieca.pl za 29.99zł (klik). Za przesyłkę zapłaciłam niewiele, ok. 3-4zł, coraz częsciej zamawiałam do kiosku ruch, przesyłka ta jest bardzo tania i szybko dochodzi.
Pudełko paletki wykonane jest z grubego plastiku aczkolwiek nie jest ona przez to ciężka. Byłam przekonana, że kotek będzie nie tylko na papierowym pudełku, ale również na tym plastikowym. Po za tym, że pudełko jest solidne to ma dwie dość spore wady, bardzo sie rysuje, i ciężko się otiwera z jednej strony jest to zaleta, bo można spokojnie zabrać ją do torebki, ale dla posiadaczek długich paznokci jest to naprawdę spora wada. Wewnątrz prócz 18 cieni jest spore lusterko i dwustronna pacynka z gąbeczkami. Nie należy ona do moich faworytów, ciężko jest nałożyć nią cień na powiekę dla tego wątpię abym ją czesto używała.
Od producenta:
"Give Them NIGHTMARES - 18 Exclusive Eyeshadow Palette marki MAKEUP REVOLUTION. Wyjątkowa paleta 18 cieni do powiek w mrocznych odcieniach. Odpowiedni poziom nasycenia koloru sprawia, że każdy z nich jest bardzo wyrazisty. Lekka konsystencja umożliwia wygodną aplikację. W skład palety wchodzą odcienie matowe, metaliczne, z brokatem oraz perłowo-metaliczne. Umożliwiają wykonanie mocnego make-up dziennego lub wieczorowego. Doskonale sprawdzą się podczas karnawału. Zestaw umieszczono w plastikowej palecie. Pod pokrywą zamykającą przytwierdzono lusterko. Całość wzbogacono o podwójny aplikator z czarnej gąbki."
Paletka zawiera 18 cieni z czego 6 jest matowych i 12 połyskujących o wykończeniach :
-metalicznych,
- perłowych,
- matowo brokatowych
- satynowych.
Nie wszystkie cienie na skórze prezentują się tak samo jak w kasetce. Np. Pretty Zombie w kasetce wydaje się być niebieski, natomiast na skórze jest on jasno filetowy z niebieskimi drobinkami. Uważam kilka cieni jako zbędę, i brakuje mi jeszcze jednego lub dwóch w odcieniach jaśniejszych. Biały mat jest dla mnie za jasny stanowi on wielki kontrast między pozostałymi cieniami, brakuje mi w paletce czegoś co łączyło byłoby delikatnym rozjaśnieniem tych ciemnych odcieni. Do wykonania jakiegokolwiek makijażu tą paletka, będę sięgać po coś jaśniejszego z innej paletki. Kolory zdecydowanie nie nadają się na co dzień, jest to zdecydowanie wieczorowa kolorystyka. Jednak w połączeniu z innymi cieniami na pewno w dziennym też sie sprawdzą. Nie uważam, paletka była niezbędna dla każdej kobiety aczkolwiek polecam ją dla osób lubią mocne podkreślenie i makijaż z charakterem. Sprawdzą się świetnie przy makijażu typu smokey.
SWATCHE:
Cienie metaliczne są moimi faworytami, nie wszystkie aplikują się równie dobrze, są bardzo kremowe i świetnie na pigmenotwane.
Cienie matowe z brokatem ciężko się nakłada, brokat jest mało widoczny aczkolwiek sama pigmentacja jest bardzo dobra.
Cienie satynowe delikatnie kremowe, dobrze na pigmenotwane.
Cienie perłowe są dobrze na pigmentowane, ale nie najlepiej jeśli chodzi o tę paletkę, łatwo się je aplikuje i ładnie się ze sobą łączą.
Cienie matowe kruszą się bardziej od pozostałych, nie wszystkie przypadły mi do gustu. Najbardziej polubiłam czerń, która jest bardzo intensywnie na pigmentowana.
Dzisiaj pokażę wam paletkę marki TheBalm, Nude Dude, która jest kontynuacją paletki Nude Tude.
Jest to mój pierwszy produkt marki TheBalm. Na ich produkty zwróciłam uwagę już jakiś czas temu. Paletkę Nude Tude chciałam kupić w internetowej drogerii Douglas jednak znalazłam ją znacznie taniej (jakieś 50zł mniej) na stronie ekobieca.pl. Jak widzicie zmieniłam zdanie i zdecydowałam się na paletkę Nude Dude.
Cienie sa delikatne, jedwabiste i bardzo kremowe w swojej konsystencji. Jeśli chodzi o pigmentację to jestem bardzo zaskoczona, gdyż nie spodziewałam się, że będą one aż tak cudowne! Kolory jakie znajdziecie w tej paletce są naprawdę zachwycające. Wszystkie przypadły mi do gustu, poczynając od najjaśniejszych poprzez ciepłe brązy i kończąc na burgundach. Według mnie paletka jest idealna dla kobiet o każdej tonacji skóry. Paletka ta na stronie ekobieca.pl kosztuje ok. 114zł, przesyłkę można zamówić do kiosku ruchu, która kosztuje jakies 3-4zł. Paletka zawiera 12 świetnie na pigmentowanych cieni. Można je śmiało łączyć, pięknie się rozcierają, i blendowanie również nie sprawia problemów. Jedną wadą do, której mogę się przyczepić jest to, że cienie się obsypują, aczkolwiek jedno strzepnięcie z pędzelka i po kłopocie. Paletka zawiera wszystkie odcienie, których potrzebuje do dziennego lekkiego makijażu, odkąd mam Nude Dude nie sięgam po inne odcienie. Mam kilka odcieni, które stały się moimi ulubieńcami, nie jestem w stanie wybrać tylko jednego, ale na pewno moje serce skradły : Flawless, Flirty, Fit, Funny i Friendly. Nie wiem czy zauważyłyście, ale wszystkie nazwy rozpoczynają sie tą samą litera.
Wewnątrz paletki prócz sześciu przystojniaków i sporego lusterka znajdziemy pędzelek dwustronny. Na poniższym zdjęciu widzicie swatch cienia Frendly przy użyciu obu końcówek pędzelka. Płaska ścięta końcówka idealnie nadaje się do poprowadzenia kreski zarówno na powiece, ale przydaje się również przy podkreśleniu brwi. Druga cześć idealnie nadaje się do nanoszenia cieni na powiekę i tu moim zdaniem kończy się rola tej części. Cała paletka jest bardzo lekka i zamyka się na magnes wiec teoretycznie można nosić ją w torebce bez obaw o to, że się otworzy. Tak jak pisałam teoretycznie z doświadczenia wiem, że nawet świetne zamknięcia lubią się czasem otwierać.
SWATCHE:
Od producenta:
"TheBalm to amerykańska firma produkująca już kultowe, o bardzo dobrej jakości kosmetyki do makijażu, których cechą charakterystyczną i rozpoznawalną są opakowaniach w stylu pin-up girls.
Nude Dude Volume 2 to paletka 12 intensywnych cieni do powiek, która zawiera matowe oraz opalizujące cienie, które idealnie podkreślą makijaż na każdą okazję. Paleta zawiera harmonijnie skomponowane odcienie od bardzo jasnych, po głębokie i ciemne.
Cienie posiadają bardzo dobrą pigmentację, dają możliwość budowania intensywności, łączenia kolorów i warstw, aby uzyskać trójwymiarowy efekt. Posiadają miękką teksturę, która daje satynowe wykończenie, idealne do tworzenia łagodnych przejść tonalnych."