sobota, 14 stycznia 2017

Sleek MakeUp The Gold Standard i-Lust


The Gold Standard i-Lust


Do zakupu tej paletki przekonały mnie głównie cudne złote odcienie. W tym kompaktowym zestawie każdy cień z osobna jak i wszystkie razem są niesamowite. Nic dodać nic ująć! Papierowe opakowanie na paletkę nie odzwierciedla tego co skrywa ta mała matowa kasetka. Opakowanie plastikowe jest świetnie wykonane. Wewnątrz prócz przepięknych 6 cieni znajdziecie również lusterko oraz pędzelek. Lusterko jak najbardziej przydatne jednak pędzelek nie do końca przypadł mi do gustu, aczkolwiek nie kupiłam tej paletki dla pędzelka. 


Paletka zawiera 4 cienie prasowane, pudrowe oraz 2 kremowe, metaliczne. Nie wątpliwie jest to paletka do makijażu wieczorowego. Odcienie inspirowane są kolorami szampańskimi i złotem. Jest to limitowana edycja, która wyszła tuż przed sylwestrem. Kasetka jest BAAAAARDZO elegancka i klasyczna. Czarna, matowa z elementami złotymi w postaci logo oraz bordiury. Niestety łatwo przy jej otwieraniu uszkodzić paznokcie. 

Jak widzicie każdy cień jest niesamowicie na pigmentowany. Paletka zawiera cienie kremowe i pudrowe. Wszystkie są naprawde niesamowite, posiadają drobinki, jedne mają mniejsze inne większe. Cienie w kremie trzeba odpowiednio nałożyć, aby przedłużyć ich trwałość na oku. Trzeba pamiętać o bazie (ja używam niebieskiej bazy z Too Faced), jest ona niewątpliwie potrzebna, gdyż trwałość cieni nie jest najlepsza. Baza daje rade i utrzymuje je bardzo długo! 

Od producenta: 
"Limitowana paleta cieni do powiek The Gold Standard i-Lust marki Sleek MakeUP. Łączy w sobie prasowane cienie do powiek w kolorzach złota, miedzi i szampana o pudrowej jak i kremowej formule. 

Ten luksusowy komplet cieni do powiek zamkniętych w poręcznej palecie utrzymany w kolorystyce złota, brązu, miedzi i szampana zawiera cztery jedwabiste prasowane cienie o połyskującym wykończeniu (Laurent, Coco, Vera, Vivienne) oraz dwa metaliczne cienie do oczu o kremowej formule (Margiela, Louis).
Paleta The Gold Standard i-Lust to doskonała propozycja nie tylko na nadchodzący świąteczno-noworoczny sezon, ale również na każdą okazję wymagającą subtelnego i seksownego makijażu oka. "


Waga: 6g

Cena: 35-40zł

Dostępność: Internet

Moja ocena: 8/10

Informacja dla wymagających 
Skład:

MICA, TALC, PARAFFINUM LIQUIDUM, ETHYLHEXYL PALMITATE, DIMETHICONE, OZOKERITE, ISONONYL ISONONANOATE, CAPRYLYL METHICONE, POLYBUTENE, METHYLPARABEN, PROPYLPARABEN, MAY CONTAN (+/-): TIN DIOXIDE, TITANIUM DIOXIDE (CI 77891), RED IRON OXIDE (CI 77491), BLACK IRON OXIDE (CI 77499).






wtorek, 27 grudnia 2016

Too Faced



Jest to pierwszy pojedynczy cień marki Too Faced. Mam w swojej kolekcji kilka paletek jednak cienie pojedyncze tej marki to dla mnie totalna nowość. Generalnie wole paletki cieni, są one dużo wygodniejsze i tak naprawdę bardziej ekonomiczne i łatwiejsze w przechowywaniu. Byłam ciekawa czy jakoś pojedynczego cienia jest równa jakości cieni w paletkach TF. Zdecydowałam się na cudowny kolor butelkowej zieleni. 





Pojedynczy cień marki Too Faced. 
Kolor NICE STEMS! jest to odcień metaliczny - zielony. 
Nie przepadam za kolorem zielonym jednak ten jest bardzo ładny. Zdecydowanie zgaszony, ze złotymi drobinkami. Baaaardzo dobrze na pigmentowany! Ponad to fajnie się go nakłada. Opakowanie jest wykonane z grubego plastiku - porządne. 

Jego waga to 1,7g czyli jak na pojedynczy cień to całkiem sporo. 

Jak najbardziej na Tak. 



Xoxo Kosti

środa, 14 września 2016

Naked Blushed Urban Decay


Paletkę Naked Flushed od Urban Decay dostałam na urodziny w tym roku. Jest idealna! Dlaczego? W tej jednej paletce, niewielkich rozmiarów znajdziesz idealny zestaw do modelowania twarzy! Bronzer, Róż oraz Rozświetlacz. Ten zestaw do konturowania dostałam w prezencie. Nie wiem czy zdecydowałabym się na niego, nigdy nie rzucał mi się w oczy kiedy przechodziłam obok szafy Urban Decay w perfumerii Sephora. Wszystkie trzy elementy paletki cechują się niesamowitą pigmentacją. Nakładając róż trzeba uważać, aby nie przesadzić z ilością, bo bardzo łatwo nałożyć zbyt wiele produktu, czego efektem jest bardzo nie naturalny "rumieniec". Bronzer oraz rozświetlacz nie przysparza tylu problemów. Mimo swojej wysokiej pigmentacji produkty łatwo się aplikuje i można jej stopniować. Jak widzicie produkty w paletce nie mają tej samej objętości. Najwięcej mamy tu bronzera, następnie różu a najmniej rozświetlacza. Jest to bardzo przemyślane zastosowanie, ponieważ wszystkie trzy produkty nie będą używane przez Ciebie w jednakowej ilości. Jest to mój drugi produkt od Urban Decay, na pewno nie ostatni. Jestem bardzo zadowolona. Kolory idealnie ze sobą współgrają, produkty są bardzo wydajne co sobie cenię.  Opakowanie tak jak w przypadku innych produktów tej firmy jest bardzo porządne i trwałe. Wewnątrz znajdziemy lusterko rozmieszczone na całości wieczka. Jego rozmiar jest wystarczający więc nie ma potrzeby sięgania po drugie lusterko. Ta kompaktowa wersja nadaje się do torebki, przy takim opakowaniu nie obawiam się, że kosmetyk zniszczy mi się podczas podróży. 


Produkt dostaniesz w perfumerii Sephora.
Cena: 165zł/14g
Dostępna stacjonarnie jak i na stronie internetowej



Od producenta:

"Paleta Naked Flushed, wszystko w jednym, idealna, aby zachować świeżą i promienną cerę przez cały dzień. Puder brązujący, rozświetlacz i róż w jednym ultra praktycznym, kompaktowym opakowaniu. 

Jak używać ?
Trzy uniwersalne odcienie nadające się do każdej karnacji są idealnym uzupełnieniem pozostałych produktów z gamy Naked; można stosować solo lub razem dla bardziej wyszukanego efektu."


niedziela, 11 września 2016

Alverde Wild Rose

Alverde Wild Rose


Niemieckie kosmetyki Alverde, to przede wszystkim  naturalne produkty wegańskie. Do przetestowania miałam trzy produkty tej firmy. Wszystkie o zapachu dzikiej róży. Wygrałam je na stronie DressCloud . W paczuszce znalazłam to masło do Ciała o pojemności 200ml, Maseczkę do twarzy, oraz wspaniałe mydło vegańskie. 
W tym poście znajdziesz resztę produktów z mojej nagrody --> Klik
Nie zapomnij też obejrzeć filmiku, którego tematem jest właśnie ten zestaw. 


Wracając do masełka. Tak jak wspomniałam zawiera on aż 200ml produktu. Jest niesamowicie wydajny. Nie podrażnia skóry - co niestety często mi się zdarza. Opakowanie jest porządne, wykonane z grubego plastiku, bardzo łatwe w użyciu. Jak sama widzisz grafika również jest bardzo przyjemna dla oka, utrzymana w odcieniach różu i jasnej zieleni. Produkt jest bardzo gęsty, co absolutnie mi nie przeszkadza. Zapach jest bardzo naturalny tak jak i kolor, co świadczy o mniejszej ilości chemii dodanej do produktów. "Bez parafiny, oleju mineralnego, syntetycznych substancji zapachowych, barwiących i konserwujących. zawiera bio-olej z dzikiej róży i bio-olej sojowy". Produkt jest przeznaczony do suchej skóry. Jeśli chodzi o samo nawilżenie - to nie zauważyłam, żadnych spektakularnych efektów. Samo masło miałam dość długo, i zużyłam go w całości. Niestety nie wiem jaka jest jego cena w drogerii stacjonarnej, jednak czytałam, że nie są to drogie kosmetyki. Znalazłam ten balsam w drogerii internetowej Cytrynowa.pl --> Klik, za 23zł. W drogeriach niemieckich zapewne cena jest dużo niższa. Czy kupiła bym ten produkt? Nie. Jeśli chodzi o wszelkiego rodzaju masła do ciała - to lubię testować nowe rzeczy. Nie szukam tego idealnego na lata. Zdecydowanie NIE. Produktu bym nie kupiła jednak bardzo gorąco wam go polecam! Jeśli będziesz miała okazję zakupu wegańskich produktów firmy Alverde - nie zastanawiaj się długo. :)